| cudowne lata |
|
|
|
| Redaktor: Chana | |
| 06.07.2010. | |
|
![]()
BS"D Są ludzie, miejsca i chwile, których nigdy nie wyrzucę z pamięci. Bo nie chcę. Jeśli czegoś nie zrobię by tak się stało, z czasem zaczną blaknąć, w mojej dziurawej pamięci staną się koloru sepii, wątki zaczną się mylić, tak jak dopasowanie imion do twarzy. Aż w końcu tak jak siła, uroda i pamięć- znikną. Odkąd jestem w Erec- tęsknię za Łodzią i Polską. Wiem też, że od momentu powrotu do kraju będę tęsknił. Ale za czym... Nieopisane ciepło wlewa się w moje serce gdy pomyślę o tych chłopakach w mojej jesziwie. Tak pełnych wiary oraz zwykłej, prostej miłości do drugiego Żyda. Tu nie ma miejsca na kalkulację, zazdrość czy zawiść. Tego rodzaju uczuć tutaj się nie wpuszcza. Są bezcelowe tak bardzo, jak bardzo celowe wydają się być niektórym ludziom w Polsce. Pozazdrościć. Więc ukradkiem zazdroszczę sobie tego pobytu w Ziemi Świętej. Tego, że mogę już nie mieć szansy posmakowania tak czystej i szczerej sympatii. Czasem bolesnego, ale jednak prawdziwego Izraela- zupełnie różnego od tego, który mogą oglądać dzieciaki na Taglitach przez szyby autokarów i okien drogich hoteli. Z całym jego bałaganem i narodem rozdartym na więcej niż dwie części. Z szalonymi kierowcami osobowych i genialną cierpliwością kierowców autobusów. Bo jeśli się nie jest pięknym i bogatym (a szczególnie to drugie), to prawdziwy Izrael może człowieka nieraz skopać, doprowadzić do bezsilności i nieopisanej samotności. Dobrze to opisał Hłasko w "Pięknych dwudziestoletnich". Jeśli czujesz i wiesz, że dane miejsce nie jest Twoje- nie zdadzą się na nic rzesze dobrych ludzi wokół, mocne trunki pod gwiazdami czy piaszczysta plaża w Ejlat. Samotność to jedno z najstraszniejszych uczuć... Mocno prawdziwe, mądrego uczy. Zawsze będę pamiętał radości biednego studenta jesziwy, na które składa się pełny brzuch, smakowite ciekawostki na hewce, zapas żetonów na pranie, proszku do prania, chwila na papierosa czy rozmowa z kimś bliskim z kraju. Tylko tutaj można "upatrzeć" sobie żebraka, który jak już Cię dobrze zna, to przy każdej cedace da brachę na długie i szczęśliwe życie. Zawsze mówię amen. Izrael, za którym będę tęsknił to Kotel, tak kojące i "czyszczące duszę" miejsce, szczególnie nocą. To Bnei Brak wraz z jego niepowtarzalną atmosferą, przyszywaną rodziną Alexander, niezmordowanymi w chesed Arele i Belą, naszym rebe i wszystkimi pięknymi Szabatami. Och, by każdy z Was miał choć raz być tutaj na tiszu... Izrael, za którym będę tęsknił to także palące słońce, którego jest się pewnym- dziś jest, na pewno będzie jutro i za miesiąc. To podróże międzymiastowymi autobusami. To majestatyczny bejs mirdasz Bełz, który zawsze mnie wita gdy wracam do Jerozolimy z Szabasu w Bnei Brak. To te chłopaki. Już po 3 nad ranem kręcą się pierwsi, coś tam podczytują w bejs midraszu, popijają kawę by za chwilę móc włożyć tfilin. To zawsze uśmiechnięty rosz jesziwa rav Dov Bigon czy niezastąpiony rabin Segal. Długa jest lista tych, którzy składają się na ten Izrael, za którym będę tęsknił. Ten mój... Ten mój Izrael to również poczucie wielkiej niesprawiedliwości- nawet tego maleńkiego kawałka na Ziemi cały świat nam broni. Wiem, że wszystko co tu się dzieje jest następstwem działań na płaszczyźnie duchowej, naszych grzechów i kłótni. Nie trzeba być syjonistą (bo sam daleki jestem od tego) by poczuć ból gdy patrzy się na tych wspaniałych ludzi tutaj, żyje z nimi, a jednocześni widzi nadciągającą lawinę i wielkie czarne chmury. Od dłuższego czasu nie było zamachów, to wspaniale. Ja się tylko boję tego, że przecież przed każdą burzą jest cisza... Niech więc wszyscy ci, którzy chcą nas zniszczyć będą przeklęci, a ich imię wymazane z Księgi Świata. Mimo całej nienawiści świata Ziemia Israela jest nadal z żydowskich rękach. Jerozolima błyszczy złotem, żyje, tętni i trwa. Trwa, jak ci wszyscy młodzi ludzie odziani w wojskowe mundury, na posterunku, zawsze gotowi- strażnicy przetrwania Żydów w ich własnej ziemi. Daj im Boże zdrowie. Tak jak wszystkim sprawiedliwym, dzięki którym nadal tu jesteśmy. Daj Boże by już nigdy wojna nie wdarła się w mury Jerozolimy. Daj Boże wracać tu kiedy tylko będzie chęć. Daj Boże to wszystko, przez wzgląd na Twoje dzieci, które tutaj, pomiędzy śmiertelnym wrogiem a zbiorowym szaleństwem nadal Cię kochają. Daj im na zawsze wspominać i chwalić Ciebie tutaj. Amen. Jerozlima
10 Tammuz 5770 rok od Stworzenia Świata |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|


























